9 czerwca ponownie otwarto tunel Severn, łączący południową Walię z Anglią. Przez 16 dni trwała tam modernizacja sieci trakcyjnej warta 23 miliony funtów. Nowe rozwiązanie ma lepiej znosić warunki, które od lat przyspieszały zużycie urządzeń.
Tunel trudniejszy niż inne
Tunel Severn ma około siedmiu kilometrów długości i biegnie pod estuarium rzeki Severn. Woda znajduje się tu nie tylko nad sklepieniem. Do wnętrza stale przedostaje się wilgoć zawierająca sól, która osiada na elementach sieci trakcyjnej i przyspiesza korozję metali. Po elektryfikacji trasy stało się jasne, że rozwiązania stosowane w zwykłych tunelach nie wystarczą w tak agresywnym środowisku. Urządzenia wymagały częstych kontroli i prac, a ich zużycie zwiększało ryzyko zakłóceń na jednej z najważniejszych tras między Walią a Anglią. Problem nie wynikał więc z jednego wadliwego elementu. Powstawał na styku infrastruktury, wody, soli i materiałów, które każdego dnia musiały pracować w warunkach trudniejszych, niż pierwotnie zakładano.
Prościej znaczy trwalej
Nowy system opiera się na pojedynczym miedzianym przewodzie jezdnym podtrzymywanym przez zmodyfikowane ramiona wsporcze. Taka konstrukcja ma ograniczyć liczbę połączeń i miejsc szczególnie podatnych na korozję. Rozwiązanie sprawdzono wcześniej na jednym torze, a po udanej próbie zastosowano je na pełną skalę. Podczas zamknięcia tunelu wymieniono 838 ramion, zamontowano 14 kilometrów nowego okablowania i ponad siedem kilometrów ciągłego przewodu miedzianego. Usunięto też 7200 metrów zużytego wyposażenia. Skala prac robi wrażenie, ale najważniejsza zmiana polega na uproszczeniu systemu. Im mniej słabych punktów, tym mniejsze ryzyko, że wilgoć i sól znajdą miejsce, od którego zacznie się kolejna awaria.
Szesnaście dni pod ziemią
Przy modernizacji pracowało około 250 osób, a roboty prowadzono przez całą dobę od 23 maja. Zamknięcie tunelu oznaczało objazdy i utrudnienia dla pasażerów oraz przewozów towarowych, dlatego wszystkie zadania trzeba było zmieścić w jednym, dokładnie zaplanowanym oknie. W takich warunkach liczy się nie tylko jakość nowej konstrukcji, lecz także logistyka. Materiały, sprzęt i zespoły muszą pojawić się w odpowiednim miejscu i czasie, bo każda zwłoka opóźnia ponowne uruchomienie całej trasy. Modernizacja tunelu pokazuje, że utrzymanie kolei nie zawsze polega na krótkiej naprawie wykonywanej nocą. Czasem wymaga zatrzymania ruchu, aby później ograniczyć liczbę podobnych przerw.
Odporność zaczyna się wcześniej
Najważniejszym efektem prac ma być większa niezawodność połączeń pasażerskich i towarowych. Nie chodzi jednak wyłącznie o to, żeby nowa sieć trakcyjna działała dłużej. Jej konstrukcję przygotowano z myślą o konkretnym miejscu, zamiast ponownie próbować dopasować standardowe rozwiązanie do wyjątkowych warunków. To zmienia sposób myślenia o trwałości. Odporna infrastruktura nie powstaje dopiero podczas naprawy. Zaczyna się wcześniej, przy wyborze materiałów, liczby połączeń i sposobu, w jaki poszczególne elementy reagują na otoczenie. Tunel Severn przypomina, że kolej nie pracuje w abstrakcyjnej przestrzeni. Każda linia ma własną wodę, temperaturę, geologię i tempo zużycia.
Mniej napraw, więcej kolei
Pasażer nie zauważy nowego przewodu nad pociągiem. Zauważy dopiero brak awarii, odwołanego kursu albo kolejnego zamknięcia tunelu. Właśnie na tym polega wartość tej modernizacji. Jej sukces ma być widoczny przede wszystkim w tym, że przestanie zwracać na siebie uwagę.
Materiał został przygotowany dzięki wsparciu partnera – firmy Track Tec, czołowego europejskiego producenta materiałów do budowy nawierzchni kolejowej.